Jedną z atrakcji czeskiej majówki była osobliwa fabryka bombek, którą miałam okazję zwiedzać w VIP-owskim stylu, bo… byłam po niej oprowadzana jako jedyna! Kto nie chciał dołączyć, ten trąba 😉
A tak na poważnie, żadna trąba. Ogromnie doceniam wzajemny szacunek, którego doświadczamy zawsze na wycieczkach z Bartim i Dżoaną (luby & przyjaciółka). A teraz również z Bunią, dla niewtajemniczonych: uroczą czarną pudliczką Dżoany. Co ma wspólnego szacunek z moim prywatnym tourem po lokalnej wytwórni bombek? To, że wyjeżdżając razem na majówkę braliśmy pod uwagę odwiedzenie wspomnianej atrakcji. Na miejscu okazała się jednak tak niepozorna, że obiektywnie nie wzbudzała zachwytu, a co za tym idzie, nie zachęcała do odwiedzin. Ale w naszej ekipie byłam ja – świąteczny świr, który nie potrafiłby sobie odmówić przyjemności poznania miejsca, gdzie powstają ręcznie robione ozdoby choinkowe! Doszliśmy więc do porozumienia, że skoro pozostała dwójka, a w zasadzie razem z czworonogiem – trójka, nie jest zbytnio zainteresowana tematami okołoświątecznymi, zadowoli się kawą i spacerem podczas gdy ja oddam się opowieściom o lokalnej kulturze tworzenia unikalnych bombek.

I tak udałam się na samodzielną wizytę w czeskiej fabryce bombek wpisanej na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Manufakturę RAUTIS wraz ze sklepem z ozdobami choinkowymi (zwanymi karkonoskimi gwiazdami) własnej produkcji marki PERLA znajdziemy w północnych Czechach w miejscowości Poniklá. Zajmuje się ona produkcją dekoracji świątecznych od 1902 roku!
Dziwne miejsce
Nie powiem, z początku też czułam konsternację, ponieważ tuż po dotarciu na miejsce nawet nie mieliśmy pewności, czy dobrze trafiliśmy! Zabawne, ale to nasz drugi wspólny wyjazd do Czech i kolejny, podczas którego zabłądziliśmy po dotarciu do celu. Z tą delikatną różnicą, że za pierwszym razem (w 2018 roku) naprawdę się zgubiliśmy, bo w Google Maps błędnie oznaczono „Sky Walk”, a tym razem dotarliśmy do celu, ale ów cel okazał się nierozpoznawalny 😀

O atrakcji, podobnie jak i o innych, które zdefiniowały naszą tegoroczną majówkę, dowiedzieliśmy się z filmu sympatycznego czeskiego Youtuber’a:
Okazuje się, że Poniklá to miasteczko w czeskich Karkonoszach przypominające małą wieś z kościołem i szkołą w centrum i właśnie tam można było zaparkować. Wysiadasz, rozglądasz się i zastanawiasz: Gdzie jest ta słynna fabryka bombek wpisana na listę UNESCO? Nawigacja podpowiada, że tuż za szkołą, ale tam jest przecież mały budyneczek, a nie fabryka. Podchodzisz bliżej, zaglądasz w witryny i faktycznie – dostrzegasz ozdoby świąteczne wpisujące się w charakterystykę rękodzieła. Ale po pierwsze – nie ma wokół żywej duszy, sklep wygląda na zamknięty, a zabudowa wokół przypomina szopy czy budynki gospodarcze. Nie tak sobie wyobrażasz fabrykę sygnowaną UNESCO, więc wracasz przed szkołę, aby jeszcze raz rozejrzeć się za tym słynnym czeskim dziedzictwem kulturowym.

Confused or not, język zazwyczaj najlepszym przewodnikiem. Niedowiarki wróciły więc do sklepiku, aby zajrzeć do środka i zapytać, gdzie jest poszukiwana fabryka i usłyszały, że dokładnie tutaj 🙂 W niewielkim budyneczku ze sklepem była część manufaktury, w której tworzyło się szklane formy na maszynie, a także malowało detale na piętrze. Było tam również pomieszczenie, w którym wyświetlano film Rautis – perličkové ozdoby z Poniklé prezentujący kluczowe etapy procesu powstawania bombek zwiedzającym. Swoją drogą, profesjonalny i przepiękny!


Prywatny tour
Jako że byłam tego dnia i o tej porze jedyną taką osobą, mogłam obejrzeć go w pełnym skupieniu, bez żywej duszy obok. Ogromnie doceniam tę możliwość, chłonęłam tam każdą chwilę i bez wątpienia delektowałam się obcowaniem z tak uwielbianym tematem, sam na sam. A właściwie to z Panią oprowadzającą, która była bardzo sympatyczna i opowiadała mi wszystko z ogromnym wczuciem 🙂 Była też lekko zagubiona, bo chyba nie zdarzyło się jej jeszcze prowadzić jednoosobowej wycieczki. Podejrzewam, że w podobnych przypadkach ludzie rezygnują ze zwiedzania, czują się dziwnie, wyobcowani. Cóż, dla mnie taki luksus to akurat raj. Pani stresowała się też opowiadaniem w języku angielskim, co jak wnioskuję, nie było raczej rutyną. Ale poradziła sobie świetnie i nie powinna w ogóle się przejmować, bo miała wystarczający zasób słownictwa i słuchałam jej wpatrzona jak w obrazek 😀 Szkoda, że nie pamiętam jej imienia, bo sprawiła mi dużo radości tego dnia, nie odsyłając mnie z kwitkiem. Prezentowała wszystko zgodnie ze sztuką.

Próba ognia
Na samym początku przyniosła do stanowiska wielką butlę do rozpalenia ognia, pod którym szklane rurki obracane w jej dłoniach nabierały elastyczności. Następnie szkło odciska się na gorąco w specjalnej formie, która nadała im kształt rzędu kulistych perełek. Na końcu tak uformowane rurki odcina się również przy użyciu ognia.


Kolejne etapy powstawania ozdób choinkowych zaprezentowała mi w innym budynku – tym, który na pierwszy rzut oka wzięłam za jakieś niepowiązane z fabryką większe pomieszczenie gospodarcze. W ferworze i fascynacji prywatną wycieczką zgubiłam gdzieś instynkt fotograficzny, bo nie mam go na zdjęciu! Z pamięci mogę rzec, że przypominał niewielkie kamienice z czerwonej cegły z Żyrardowa. Tuż po wejściu, na korytarzu stały kartony z wydmuchanymi bombkami w formie rzędów kulek. Przewodniczka wspomniała, że są one zabierane przez pracowników (miejscowych dziadków i babcie) do domu, gdzie w zaciszu domowym kontynuują pracę nad ozdobami. O tym samym opowiadał Youtuber w filmie, który zalinkowałam wcześniej. Znaliście taką odsłonę pracy zdalnej? Fenomenalna forma podtrzymywania tradycji i wsparcia lokalnych seniorów!
Barwienie i upiększanie ozdób
Dalsze etapy produkcji obejmowały: srebrzenie i farbowanie na różne kolory. W pracowni do posrebrzania należy podłączyć szklaną rurkę (naszą bombkę uzyskaną na etapie uformowania ogniem) do długiego wężyka. Działa on jak odkurzacz i ma za zadanie wessać do środka potrzebne substancje. Najpierw oczyszcza się nim wnętrze rurki przy użyciu specjalnych chemikaliów, następnie wciąga do środka przygotowany wcześniej roztwór płynnego srebra z m.in. amoniakiem. Jego żrący zapach unosił się intensywnie w całym pomieszczeniu. Ważne, aby podczas nabierania srebra nie powstały w środku bąbelki, które uniemożliwią powstanie pożądanego efektu. Po zanurzeniu rurki podłączonej do wężyka w miseczce z roztworem należy ją odłączyć i położyć na drewnianym stoliku. Jeśli pozostawimy tak przygotowane szkło bez ingerencji, srebro pojawi się samo po ok. 20 minutach. Aby przyśpieszyć ten proces, wystarczy polać rurki gorącą wodą – wówczas uzyskamy efekt już po kilku sekundach. Trzeba je jeszcze poturlać po stole, dzięki czemu srebro rozprowadza się równomiernie po powierzchni rurek od wewnątrz.



Pracownia, w której pokazano mi efekt posrebrzania wydmuszek od środka, była niczym wyciągnięte sprzed dziesiątek lat laboratorium i straszyła upiornym wręcz wnętrzem. Ściany, zlewy, płytki i meble służyły tutaj od dekad, a ich stopień zużycia i surowość w połączeniu z drażniącym zapachem chemikaliów przyprawiały o ciarki. Ma to oczywiście swój urok: po co coś zmieniać, jeśli wciąż działa? W ścianach tego budynku przetrwała historia i tak mocno zakorzeniona tradycja tworzenia ozdób choinkowych. Unowocześnienie mogłoby zaburzyć niepowtarzalny klimat całego przedsięwzięcia. Zwiedzający mają wrażenie, że czas stanął tam w miejscu, a pracujący seniorzy mogą poczuć się jak w domu – pośród artefaktów z czasów, których wielu z nas nie doświadczyło.

W osobnym pomieszczeniu stało wiele wiader z farbami, w których zanurza się bombki, a następnie nadziewa na szpikulce powbijane w gąbki, aby farba obeschła. Następnie przewodnik prezentuje nam rozdzielanie poszczególnych bombek, czyli cięcie na kawałki elementów wciąż złączonych w jednym rzędzie. Służą do tego maszyny z tnącym kołem przymocowanym na stoliku. Całkiem osobliwe ustrojstwo 🙂 W międzyczasie Pani oprowadzająca powiedziała mi, że małe bombki choinkowe to po czesku KOŁLICZKI. Nie mam pojęcia o prawidłowej pisowni wyrazu, bo nie znalazłam go w żadnym internetowym słowniku polsko-czeskim.





Nie pamiętam, czy już na tym etapie wróciłyśmy do pierwszego budynku – tego ze sklepikiem, ale prawdopodobnie tak. Tam również, na piętrze, znajdowała się prawdziwa pracownia artystyczna. Niewielki pokoik, w którym nanosi się ręcznie detale takie jak buzie zwierzątek czy zdobienie form brokatem – pędzelkami i gąbeczkami. Na tablicy powieszone są wzorce gotowych ozdób w woreczkach strunowych. Na stołach i parapetach stoi mnóstwo pomalowanych wyrobów czekających za rozcięcie lub wykończenie. Podczas mojej wizyty widziałam tam biedronki, złote rybki, główki zajączków, wiewiórek, a także mnóstwo kolorów wśród pędzli pozostawionych w słoikach. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie i pozytywnie nastroiło moją artystyczną duszę. Jeśli miałabym sobie wymarzyć starość idealną, to właśnie tam! Wyobrażacie sobie pracować w doborowym towarzystwie do późnych lat w pokoju przepełnionym farbami i duchem świąt, a po pracy cyk – karton ze szkłem pod pachę i produkcja w królestwie domowym? Czyż nie brzmi to jak marzenie na jesień życia? Cudownie byłoby mieć w zasięgu polski odpowiednik tego przedsięwzięcia!







Ekspozycja manufaktury
W ostatnim etapie zwiedzania zaprezentowano mi eksponaty na terenie fabryki. W reprezentatywnym pomieszczeniu na piętrze stały witryny z gotowymi ozdobami. Umiejscowiono je także na ścianach, parapetach, podłodze i oczywiście choinkach. Z najbardziej charakterystycznych pamiętam sukienkę złożoną z ich perełek na manekinie oraz różne „sceny” inspirowane czeskimi baśniami – coś pięknego!




Moja osobista pamiątka z tej wycieczki, która może zobrazować klimat fabryki to film, który pojawi się wkrótce na TikToku!
Jak często odbywa się zwiedzanie? Aktualnie:
- Poniedziałek – Piątek: godz. 9:00, 11:00, 13:00, 15:00
- Sobota – Niedziela: 9:00 – 15:00 o pełnych godzinach
- Dni świąteczne i wakacje (oprócz 24-25.12, 01.01, Poniedziałku Wielkanocnego)
Oprowadzanie po manufakturze trwa 40 minut. Po zakończeniu istnieje możliwość odwiedzenia warsztatów kreatywności i tam pod fachowym okiem pracowników stworzenia własnych ozdób choinkowych.* Cóż, podczas moich odwiedzin nie było możliwości uczestnictwa we wspomnianych warsztatach, być może z racji jednoosobowej frekwencji. Gdyby była, na pewno bym skorzystała. Zachęcam do zapoznania się z pełną treścią ulotki.
*tekst z ulotki firmy RAUTIS


Po stu latach działalności wciąż najpopularniejsze są klasyczne wzory ozdób, głównie gwiazdki. W ciągu roku w firmie Rautis produkuje się ok. 150 tysięcy ozdób, na podstawie 20 tysięcy wzorów. Każda ozdoba jest wykonana w 90% ręcznie.*
*ciekawostka ze strony: Traveligo
Sklep z ozdobami PERLA
Zwieńczeniem wycieczki jest oczywiście wizyta w sklepie RAUTIS z ręcznymi wyrobami manufaktury. Znajdziemy w nim zarówno gotowe ozdoby choinkowe, jak i tzw. „HOBBY SET”, czyli zestawy do samodzielnego złożenia! Wszystkie w charakterystycznym dla tego miejsca „perełkowym” stylu. Od razu wyobraziłam sobie, jak cudownie będzie wczuwać się w świąteczny nastrój składając własnoręcznie bombkę, która przywoła wspomnienia świątecznej majówki 💜
Moje łupy:
- gotowa bombka – figurka czarnego kotka (177 Kč)
- 2 małe ozdoby „HOBBY SET”o poziomie trudności 1/5 jako prezent dla dzieci (115 Kč)
- 1 ozdoba – gwiazda „HOBBY SET” o poziomie trudności 3/5 (261 Kč)
- 1 ozdoba – rower (!) „HOBBY SET” o poziomie trudności 5/5 (205 Kč)

Wiadomo, że jest relatywnie drogo, jeśli chodzi o ozdoby ze sklepiku. Ja mam wrażenie, że dla Polaka wszędzie jest drogo, niestety. Nie żałuję jednak ani jednej wydanej tam korony. Można powiedzieć, że święta Bożego Narodzenia to jedno z moich special interests, więc pamiątka z podróży, która od teraz będzie zdobiła moją choinkę i niosła za sobą wspomnienia tej cudownej wycieczki, była bardzo dobrym wyborem. Nie pamiętam ceny samego zwiedzania, ale nie było ani symboliczne ani zwalające z nóg. Na oko wydaje mi się, że równowartość ok. 30 PLN. Ewentualnie mniej. Sądzę, że wprawny internauta znajdzie takie informacje na bieżąco. Na liście łupów podałam ceny zakupu. Jeśli ktoś planuje tam się wybrać, może wiedzieć, czego mniej więcej się spodziewać i odpowiednio zaplanować budżet na potencjalne pamiątki z tej Bożonarodzeniowej perełki. Zresztą, można podejrzeć bieżące ceny online, ponieważ firma RAUTIS ma też sklep internetowy PERLA.

Do bombki w postaci kotka przymocowana była metka z logo marki ozdób choinkowych PERLA, sygnowana napisami: Handmade in Czech Republic oraz Krkonoše originální produkt. W środku umieszczono bardzo ładny tekst:
Etykieta ozdoby choinkowej PERLA
Generations of nimble hands have been producing these unique glass beads and charming Christmas ornaments since 1902. Glass bead hand-manufacturing in Poniklá is so exceptional that is has rightfully earned a place on the UNESCO list of intangible cultural heritage.
Tak zaprasza do sklepu PERLA firma RAUTIS:
Perła – Gwiazda Krakonoša wprowadzi magię Świąt do Twojego domu. Jego blask przypomina nam poranną rosę w górskiej trawie. W jej blasku widzimy pojawienie się gwiazdy betlejemskiej zwiastującej radosne narodziny Jezusa Chrystusa. Wybierz swoją Perłę lub zachwyć swoich bliskich jej pięknem.
Niedosyt
Czego najbardziej żałuję? Że zrobiłam tak mało zdjęć i filmów! Z jednej strony będąc sam na sam z przewodniczką nie wstydziłam się pytać wprost, czy mogę filmować to, co robi. Z drugiej – poświęcała uwagę tylko mnie i czułam, że nieodrywanie się od kamery telefonu jest nieco niewdzięcznym zachowaniem. Chciałam oczywiście to wszystko przeżywać, a nie tylko dokumentować, więc dobrze, że nie przesadziłam. Ale żeby nie zrobić ANI JEDNEGO zdjęcia w sklepiku? Skandal! Naprawdę żałuję, acz chętnie bym tam kiedyś jeszcze zajrzała ; )


Żródła
- Strona firmy RAUTIS (właściciela manufaktury i sklepu): Rautis
- Sklep internetowy PERLA: Perla – karkonoskie gwiazdy
- Artykuł na stronie iCzechy: Czeskie ozdoby świąteczne na Listę UNESCO
- Artykuł na stronie #visitCzechia: Czeskie perełkowe ozdoby