Witamy w Gdańsku! Tym postem rozpoczynamy 4-dniową wyprawę Trójmiejsko-Szwedzką. Tuż przed rozpoczęciem krótkiego urlopu pogoda mocno się oziębiła i z tropikalnych upałów przeszliśmy w fazę szarej i deszczowej jesieni. W takiej zatem aurze odbędzie się dzisiejszy spacer po Gdańskiej Motławie.

Kiedy? 7 września 2019

Możliwe, że się powtarzam, ale Gdańsk jest bardzo bliski mojemu sercu. Nie wiem, z czego to wynika, ale w pewnych miejscach serce bije nam szybciej albo po prostu tak sprzyja nam ich aura, że kochamy w nich przebywać. Chęć lub niechęć do konkretnych miast nie zawsze wynika z walorów estetycznych i architektonicznych. To nie jest tak, że dane miasto jest piękne (głosem większości, bo o gustach się nie dyskutuje) i każdy będzie się w nim czuł fantastycznie. Mogłabym napisać ścianę tekstu o analizie preferencji względem konkretnych miejsc, ale: ani nikt tego nie przeczyta ani nie jest to tematem dzisiejszego wpisu 🙂 Po prostu – kocham Gdańsk. To chyba moje ulubione miasto w Polsce (w zasadzie całe Trójmiasto). Poza tym mieszkałam w 3City przez 2 lata, także dosłownie mam do niego sentyment.

Niniejszy wpis jest pierwszym z tych, które utraciłam bezpowrotnie bo awarii mojego bloga, dlatego nie dam rady odtworzyć tych samych myśli, które towarzyszyły mi w momencie pisania go po raz pierwszy. Warto jednak wspomnieć, że faktycznie otworzył jedną z ciekawszych jak dotąd wypraw. W końcu udało mi się dotrzeć na zorganizowaną imprezę rowerową zwaną Rowerowym Potopem Szwedzkim. Jak sama nazwa wskazuje, celem wyjazdu była Szwecja. Rejs startował z Gdyni, ale przedtem udało nam się (mi i mojemu partnerowi) spędzić sympatyczne spacerowe dwa dni w Gdańsku.
Pogoda szarobura, ale magia Gdańska zawsze działa.

Z Gdańskiem mam niestety tendencję spadkową – czyli z roku na rok coraz rzadziej go odwiedzam. Ba, tu nawet nie ma co mówić o skali corocznej. Ale będę brutalnie szczera, bo nie lubię oderwania od rzeczywistości. Na takie wyjazdy trzeba mieć po prostu pieniądze, dlatego nie przebywam w miejscach tak bliskich mojemu sercu tak często, jak bym chciała. Mocno okazyjne odwiedzanie Trójmiasta pozwala mi dostrzec ogromne zmiany w tym miejscu. Podczas jesiennego wyjazdu w 2019 roku mogłam po raz pierwszy podziwiać nową wersję zabudowy Motławy. Muszę przyznać, że plan zagospodarowania totalnie uszanował styl styl starych kamienic i ich nowoczesna wersja współgra idealnie. Niczym odbicie w lustrze przyszłości – tak jak na powyższym ujęciu. Nie zgłębiałam tematu, ale jestem przekonana, że to celowy zabieg. Majstersztyk!


Poniżej obrazki tegoż spaceru, przenosimy się w świat statków, łódek, jachtów i lin 🙂











Spacerując wzdłuż Motławy można napotkać część iście luksusową, po czym styl łodzi zmienia się na nieco bardziej tradycyjny. Zastanawia mnie jednak, co tam robi zatopiony wrak. Czy jest obojętny dla środowiska? Czy pownien zajmować miejsce? Może stoi za tym jakaś skomplikowana sprawa prawna. Widok jest trochę creepy, a trochę intrygujący. Chciałabym poznać jego historię.













