Doborowe towarzystwo, mała wycieczka w postaci jazdy przez białe miejscowości w aurze nieśmiałej śnieżycy zwieńczone polską strawą w klimatycznej warszawskiej restauracji oraz szybkim spacerem przez Jarmark przy Starówce.

Czyż nie brzmi to jak idealny przepis na to, aby poczuć magię świąt? Jak najbardziej! Po zakończeniu jesiennych eskapad leśnych i ukochanego sezonu grzybowego nadszedł czas na uroki zimy. W związku z tym moja niezastąpiona kompanka wspomnianego grzybobrania zaproponowała wspólny wypad do knajpy. Za cel obrała Podwale 25, Piwna Kompania, które znajduje się pod tym adresem w Warszawie. Rzut beretem do Barbakanu i warszawskiej starówki, na której rozstawił się już tegoroczny świąteczny jarmark.

Już sama wycieczka do stolicy jest dla mnie małą wyprawą, a w zimowych warunkach i to w momencie, kiedy wzbiera mała śnieżyca, to nawet urasta do rangi przygody 🙂 Dlatego też miło wspominam te obrazki: bajkowo zaśnieżone drogi, spokojna jazda, dreptanie w prószącym śniegu przez kolorowo przyozdobione uliczki Warszawy i pyszne potrawy kuchni polskiej spożywane w magicznej atmosferze w akompaniamencie ciepłego grzanego piwa.

Czy na pewno pyszne? Zapamiętałam je jako dobry smak, ale niekoniecznie wyjątkowy czy wart powtórzenia. Zwłaszcza, że kolejka do wejścia jest dość wymagająca i swoje trzeba było wystać (na szczęście wewnątrz), ponieważ restauracja nie przyjmowała rezerwacji. Z pewnością nie porwał mnie rosół, który zawsze zamawiam ochoczo, jako że jestem fanatyczką tej królowej zup 🙂 Słyszałam, że serwują pyszną zupę grzybową, ale zdecydowałam się na rosół i z pewnością go nie polecę. Zamówiliśmy także pierogi z kapustą i grzybami i były w porządku. Natomiast prawdziwym hitem, który poleciłabym każdemu mięsożercy okazała się deska GRILL MIX: z grillowaną karkówką, kurczakiem i kiełbasą. Stopień wypieczenia i smak dokładnie taki, jakiego oczekuje fan potraw z grilla.

Coś charakterystycznego dla restauracji? Z pewnością wielkość, wystrój i atmosfera. Mimo sporej kolejki ilość sal i gości jest imponująca. Restauracja ma charakter typowo staropolski i będąc jej gościem bardzo odczuwa się tę nutę tradycji.
Właściciele sami o sobie piszą, że „tu bije kulinarne serce warszawskiej starówki”. Fakt, mimo iż położona na lekkim uboczu od Placu Zamkowego, jest znakomitym punktem wyjścia dla spaceru po Starym Mieście. Po wyjściu na chodnik jesteśmy dosłownie parę kroków od Barbakanu.



Wykładane drewnem ściany, dawne obrazy i rysunki oraz muzyka na żywo dopełniają obrazu miejsca, gdzie najlepsze tradycje z całej Europy Środkowej splatają się z polską gościnnością.*
*cytat ze strony Podwale 25
Warto dodać, że utwory grane na żywo to typowy warszawski (okołowojenny) folklor.

Na dziedzińcu w otoczeniu Podwala też można spotkać ciekawe perełki architektoniczne.

Ciekawostką dla gości jest fakt, że w grudniu serwują osobne świąteczne menu oraz istnieje możliwość zamówienia dań na wynos na święta. My nie skorzystaliśmy.
Jeśli chodzi o spacer przy okazji, obejmował zaledwie warszawski jarmark i Plac Zamkowy z choinką. Ciężkie jedzenie, jak i ogromne rzesze tłumów nie zachęciły do dalszego zwiedzania.

