Święta w pracy

Kiedy zbliżają się święta, nawet w pracy panuje niepowtarzalna atmosfera. Nie wiem jak wy, ale ja znakomicie wspominam przedświąteczny czas spędzany w pracy. Nawet Wigilię, bo oczekiwanie na coś jest czasem bardziej ekscytujące niż to coś. W tym przypadku święta.

Droga z Błonia do Brwinowa

Codzienna droga do pracy jest inna niż o każdej innej porze roku. W głośnikach świąteczne piosenki, na lusterku wstecznym dynda tematyczna ozdoba (moją zobaczycie w tym poście), a jeśli dopisze nam odrobina szczęścia, krajobrazy na trasie tworzą magiczny Winter Wonderland. Na tych zdjęciach widzicie moją drogę do pracy z Sochaczewa do Brwinowa. 40 km, z czego około połowa wiodła przez wsie, bardzo dobrze wspominam te sielskie widoki.

Zimowa jazda do pracy

Z mrozem i szronem cieszyły oko wyjątkowo! Poniżej mój samochód przebrany za renifera, którym podjechałam w Wigilię pod pracę. Ależ mi to sprawiło dużo radości! Kolejna frajda związana z pracą w okresie przedświątecznym to możliwość przejechania się świeżutkim służbowym Golfem – nie moim ; ) Zamawiałam naszym ówczesnym handlowcom kosze prezentowe dla klientów w Piasecznie i osobiście jechałam je odebrać samochodem jednego z nich. Jazda stosunkowo nowym samochodem to dla mnie rozkosz i ogromna odskocznia od codzienności ; ) Poniżej zestawienie zimowej trasy, jeżdżącego Renifera, sterów Golfa i prezentu od Jadźki z pracy – ozdoby do włosów, które służą mi do dziś!

Trasa do pracy, samochody służbowe i prezenty od koleżanki z pokoju
Kameralna uczta wigilijna z ekipą z pracy, Brwinów 2019

Wyjątkowa atmosfera nie sprowadza się oczywiście jedynie do pięknej trasy i wzajemnych podarków. Uwielbiam, gdy w miejscu pracy stoi już choinka i inne ozdoby świąteczne. W Brwinowie mieliśmy na recepcji przepiękne duże skrzaty, choinkę w każdej kuchni, w niektórych pokojach pracownicy sami postawili stroiki czy gwiazdy betlejemskie. Ale to, co wspominam zdecydowanie najlepiej, to wspólne pozytywne nakręcanie się na święta! Opowieści o wyjazdach, dzielenie się pomysłami na prezenty, przepisami, przebieranie nogami przed Wigilią. Pamiętam, że po pracy odwoziłam koleżankę Ewelinę w okolice lotniska, gdzie dołączyła do narzeczonego, aby jechać razem do rodziny. Ta podwózka i wspólne rozmowy były takie ciepłe, w rodzinnej atmosferze życzliwości. Wiem, że brzmi to cukierkowo, ale na co dzień nie byłyśmy z tą koleżanką za blisko i te pojedyncze momenty wspominam bardzo dobrze. Podobało mi się też to, że mimo imprezy świątecznej organizowanej przez firmę, zrobiliśmy sobie w pokoju taką wewnętrzną kameralną Wigilię. Czyli kilka osób przyniosło własnoręcznie przygotowane dania w klimacie okołoświątecznym i oderwaliśmy się na chwilę od pracy, żeby wspólnie je zjeść i złożyć sobie życzenia. Mam super zdjęcie z tego dnia z tą ekipą, ale przez wzgląd na prywatność nie udostępnię go na tym blogu. Pokazuję jedynie swój talerz z tego dnia, z marynowanymi grzybkami, sałatką śledziową i rybą po grecku 😀 A obok ciasteczka, które robiła koleżanka z pokoju obok ze swoją córką. Nie zapomnę też reniferków, które co roku rozdawała Marzenka z księgowości! Doprawdy, wszystko, co związane ze świętami Bożego Narodzenia, nawet jeśli pochodzi spomiędzy murów zakładu pracy, sprawia, że robi mi się ciepło na sercu!