Warszawski poranek

Czas na część właściwą cyklu „Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt”. Zdjęcia z lustrzanki odkopanej po latach zrobione podczas niezapomnianego spaceru o świcie po Warszawskim Starym mieście. Dziękuję mojemu bratu za motywację na powrót do fotografowania 🙂

Wschód słońca w Warszawie

Tak jak wspominałam w poście trzecim z nadwiślańskiego cyklu na filmiku, przeprosiłam się ze swoją lustrzanką po latach, a zainspirował mnie do tego mój brat. Śledził moje wrzutki internetowe z telefonu z wyrzutem, że „kiedyś to robiłam fajne zdjęcia prawdziwym aparatem, a teraz śmigam po pięknych miejscach z telefonem…” No cóż, wygoda. Tak czy siak, wjechał mi na ambicje i bardzo dobrze zrobił! Wraz z całym sprzętem taszczyłam podczas magicznego spaceru swoje lustro z ciężkimi obiektywami, których przepinanie niezmiernie mnie męczyło, ale efekt raczej był tego wart. Sprawdźcie sami!

Tu pokazuję pierwsze ujęcia, gdy przechadzałam się od strony Nowego Miasta, przy Multimedialnym Parku Fontann
Piękne kamienice
Wschodzące słońce to najwspanialszy malarz, mówię wam!
Czyż takie wariacje nie są piękne?
Są i one. Kolorowe kamienice, jedyne w swoim rodzaju.
I choć knajpy jeszcze śpią, roślinność pięknie ożywia widok Rynku Starego Miasta.
Syrena Warszawska na Rynku.
Tu jesteśmy na skraju – w tle drzewa po drugiej już stronie Wisły
Widok na Pragę. O świcie jedyny w swoim rodzaju.
Trochę zbliżenia na architekturę
W drodze do Zamku Królewskiego
Polecam przyglądać się każdej napotkanej na Starym Mieście elewacji – mają piękne detale

Kocham takie detale. Szyldy, ornamenty i wszystko, co zachęca, by wejść do środka. W drugiej części cyklu więcej ujęć witryn z telefonu, zapraszam do obejrzenia 🙂

I znowu otwarte okiennice i wyobrażenia o świeżości wpadającej do środka…
W końcu pojawiali się i pierwsi ludzie ; )
I gołębie 😀
Ta ulica oglądana z góry jest absolutnie malownicza. Mój ulubiony kadr z tego spaceru, osobiście uwielbiam ; )
Urocze aranżacje z roślin
Kocham kontrast obdrapanych murów
Bardzo ciekawy motyw
I kontrast kamienic na Placu Zamkowym – poezja!
Nalegam na pochylenie się nad grą światła na frontach kamienic! Dla takich wariacji warto wcześnie wstać, jaram się <3
Kolumna Zygmunta, z d… strony
Stadion Narodowy widziany o wschodzie słońca z Placu Zamkowego
I kolejny strzał w stronę Pragi
A na pożegnanie przysiadł gołąb i zapozował mi do zdjęcia

Mam nadzieję, że wczuliście się w klimat wstającej do życia Warszawy i z satysfakcją odbyliście ze mną poranny spacer po Starym Mieście. W pierwszej godzinie człowiek czuje się jak zombie, ale szybko orientuje się, że doznania są niecodzienne i warte przeżycia. Poza tym, po powrocie do domu nie opłaca się iść spać i można zrobić mnóstwo ciekawych rzeczy. Czy skorzystałam ze swojej szansy? O tym dowiecie się w kolejnych postach 🙂

Polecam raz na jakiś czas zmusić się do szalenie wczesnej pobudki i spojrzenie na świat z innej perspektywy. To spełnia nas wizualnie i duchowo i daje pozytywne wspomnienia, Mam nadzieję, że odwiedzę jeszcze niejedno miejsce o świcie! I że zainspiruję niejedną osobę do popełnienia tego rodzaju „szaleństw” ; ) Wniosek? Warszawę da się lubić. A małe marzenia warto spełniać!

O tym, skąd zrodziło się marzenie, piszę w części pierwszej cyklu „Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt”.