To jak Ci idzie olewanie świąt, Girl on ride? Najpierw pieczołowicie wybierałam i pakowałam prezenty. Następnie zadbałam o domowy wystrój, aby wprowadzić świąteczny nastrój. Bo jak to tak święta bez choinki….


Nawet ta choinka ma swoją historię. Jakieś 3 lata temu kupiłam sobie niewielką, może 40-centymetrową choinkę i piękny zestaw bombek – można ją zobaczyć tutaj. Z racji ograniczonej powierzchni w wynajętym pokoju wywoziłam ją do rodzinnego domu, ale dałabym sobie rękę uciąć, że ostatecznie przywiozłam ją z powrotem i schowałam w reklamówce w łóżku. 6 grudnia, bo tak sobie wymyśliłam, że nastrój choinkowy odpalam w Mikołajki, zajrzałam do owego łoża i wiecie co? I bym k…. nie miała ręki. Choinka wzięła i zniknęła. Na co ja bez zastanowienia wsiadłam w korsiarza i przywiozłam z Tesco nową wraz z bogatym arsenałem bombek. Ot i mój upór. Chciałam choinkę i mam, ubraną z najlepszą pomocą ^^ (Z Anetą!)

Dorwałam nawet bombkę w tematyce motoryzacyjnej. Czyż nie jest świetna? 😀

Samochodowych akcentów nigdy za wiele. Miniaturka na stole otrzymała ode mnie śnieżynkę 😀




I tak oto powstał mój świąteczny kącik. W zamyśle miał być wygodny fotel, aby w poświacie choinkowych lampek służył do relaksu i czytania książki w nastrojowej aurze. Rzeczywistość zweryfikowała. Po prostu rzucam na niego ubrania.

Cotton balls. Uwielbiam. Wiszą u mnie cały czas, a do świąt pasują bardzo.

Aromaty na święta. Moje kochane Yankee Candle o zapachu choinki na przemian z zapachem kominka 😀


Nawet mój ulubiony obraz zyskał akcent świąteczny.

Wnętrze korsiarza również.

Cóż, nastrój świąteczny przygotowany. Dla siebie, bo lubię, gdy w domu jest przyjemnie, ale i dla drugiej połowy, na którą czekałam w domu, aż wróci z pracy. Zależało mi, by powitać lubego w bardzo przyjemnej atmosferze 🙂 Póki musiał pracować, mogłam wszystko przygotowywać i być takim Kevinem…yyy… Gosią samą w domu 😀