Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, postanowiłam olać święta w tym roku. Nigdzie nie wyjeżdżać, nigdzie się nie śpieszyć i po prostu odpocząć od codziennego stresu.

Ale prezentowej tradycji nie potrafiłam sobie odpuścić. Przecież mam chrześnicę i inne dzieci w rodzinie, rodziców, których rzadko widuję, chłopaka… Za bardzo lubię sprawiać bliskim podarunki, żeby sobie odpuścić taką okazję. Tym, których nie odwiedzę, postanowiłam wysłać prezenty kurierem. Przyznam jednak, że preferuję organizowanie prezentów na samym początku grudnia, aby nie latać po nie w przedświątecznym szale. Polecam ten styl bycia Mikołajem 😀

Funfact. Co roku męczę się z pakowaniem prezentów w papier i znerwicowana przycinaniem bezsensownych wystających zagięć obiecuję sobie, że w kolejnym roku powsadzam wszystko w torebki. Zwłaszcza, że zawsze gdzieś kurzy się zapas otrzymanych przed laty od innych #recykling 😀 Ale zawsze, za każdym je… razem i tak kupuję papier, bo przecież tak jest ładniej i bardziej klimatycznie. Tylko po to, by znów się wkurzać przy nieudolnym pakowaniu 😀

Ostatecznie tylko jeden prezent wsadziłam w torebkę, bo była śliczna i koniecznie chciałam ją podarować 😀

Protip: Mój chłopak był sprytniejszy i najzwyczajniej w świecie puścił sobie filmik na youtubcu podpowiadający, jak zgrabnie pakować prezenty i muszę przyznać, że spisał się znakomicie 😀


Musiałam też uwiecznić prezent, jaki sprawiłam mojej chrześnicy, jako motociotka 😀 Sama bym chciała taki dostać! Jakieś 20 lat temu ; ) Młoda moja krew, bo ciągnie ją do samochodów. Gdy przyjeżdżam, wbija się na fotel kierowcy, bawi się kierownicą, pyta, czy tym trzeba machać, wskazując na dźwignię skrzyni biegów, i w ogóle ciężko ją z samochodu wygonić 😀 W wieku niespełna 4 lat. W tym roku wybraliśmy jej z Mikołajem Fiata 500 dla lalki Barbie ^^




To chyba trochę próżne, ale muszę pochwalić się, co ja dostałam w tym roku, bo jak widać, musiałam być bardzo grzeczna 😀 Dodam też, że jestem z prezentów bardzo zadowolona i w razie braku pomysłów przy okazji, można się tym inspirować. Zestaw kosmetyków zawsze cieszy, a gdy jak ktoś taki jak ja, pije kranówę, to filtr jest strzałem w dziesiątkę!

Nie ma to jak prezent niespodzianka w drugi dzień świąt. Odwiedziła mnie na chwilę jedna z przyjaciółek i uraczyła kolejnym zestawem kosmetyków. To tak cieszy!

Cóż, nie przewidziałam, że mój Mikołaj będzie tak hojny i zawczasu kupiłam też prezent sama sobie. Zawsze tak robię, a Wy?

I kolejna niespodzianka od kontrahenta.


Nie wiem czemu, ale mój Mikołaj chyba chce mnie sponiewierać, mój barek po świętach pokaźnie się powiększył 😀 Dostałam chyba z 6 win…